Iluzja zmiany poprzez eliminację przejawów

Z własnego notatnika trenera i wykładowcy

My już to zrobiliśmy

 Kiedy omawiam niektóre z syndromów ludzie zwracają uwagę na to, że oni je też zauważyli i zmienili.

Omawiam Syndrom Plemienności przejawiający się w tym, że dzieli się ludzi na swoich i na obcych. Mówią na to, że u nich była klika, która wykryli i zlikwidowali. Wspominają o tym z dumą, gdyż w klice byli przedstawiciele wszystkich bez mała poziomów zarządzania. A pomimo tego udało się pozbyć tego wrzodu. Kiedy przychodzi co do czego, badamy sposób myślenia, to się okazuje, że ludzie dzielą się na tych, którzy byli za klika i tych przeciwko niej. Podział taki uważają za sprawiedliwy, uzasadniony i respektowanie go traktują jako wyraz swego rodzaju sprawiedliwości dziejowej.

W firmie nadal funkcjonuje zasada uznaniowego oceniania rezultatów pracy. Nie ma jawnych kryteriów pozwalających na obiektywna ocenę danego produktu czy jest on dobry czy nie.  Preferuje się tych, którzy przyczynili się do zwalczenia kliki. Gorzej oceniani są pozostali. Najgorzej – dawni sympatycy kliki. Dlaczego tak jest? Dlaczego ludzie nie widzą tego, że tkwią w formule” zamienił stryjek siekierkę na kijek?”

Przyczyna jest jedna: Zespół nie podjął tematu sposobów myślenia. Zajął się kliką, jako zjawiskiem. Zlikwidował klikę fizycznie. Nie zwrócono uwagi na fakt, że obecności kliki sprzyjał sposób myślenia mocno zakorzeniony w zespole, a oparty na dzieleniu ludzi na swoich i obcych. Nadal ich się tak dzieli.

Konsekwentne złudzenie moralnej transformacji

Przykład ten pokazuje jak jest to ważna, a zarazem trudna tematyka. Pokazuje, jak „sposób myślenia” jako obszar tematyczny – wymyka się spod obserwacji, uwagi i ucieka analizie na rzecz konkretnych przejawów jego obecności, noszących różne nazwy. Choć są to tylko przejawy tego samego zjawiska: Syndromu Plemienności.

Ludzie zmieniają wszystko, co uważają za słuszne, ale nie zmieniają własnego sposobu myślenia, gdyż nie widzą go – jako problemu -dostrzegając tylko jego różne formy obecności. 

Nasi – nie nasi, umysłowi – fizyczni, biuro – produkcja, centrala – teren, miejscy – wiejscy, pobożni – bezbożni…  Jest tego cała masa.  I jeden – niewidoczny, wspólny mianownik: syndrom plemienności – jako sposób myślenia.

I aż strach pomyśleć, że znów, na kolejnym szkoleniu da się słyszeć głosy, że u nich także były plemiona i teraz ich już nie ma. A w badaniu znów wyjdzie, że ludzie dzielą ludzi na patriotów i resztę, na … A zresztą sami najlepiej wiecie – jak jeszcze….

Przewijanie do góry