Kiedy władza bąka coś pod nosem

 

Na dworze kręcą swoje lody – jak to mawiają podwładni -żyjąc swoim życiem, jakby nigdy nic.

 Na Otmance doszło do incydentu srogiej zemsty Patyczków, w osobie Otyłego Ojca oraz jego kolegi z grona nowej, inżynierskiej inteligencji -w osobie Inżyniera Nierychliwego.  Ukarani mandatami przez Straż Królewską za niewłaściwe – zdaniem karzących – parkowanie, poczuli się dotknięci do żywego. Para poszłaby zapewne w gwizd, ale jeden ze strażników bąknął coś pod nosem, że karać muszą, gdyż był sąsiedzki donos.

Inżynierowie gnębieni a to w pracy, a to przez własne małżonki, co szczególnie przypadku Ojca Otyłego potwierdzał często podniesiony głos jego małżonki – postanowili utulić się wzajemnie w żalu po straconych pieniądzach i wszczęli krótkie śledztwo. Ścisłe umysły nakazywały ścisłe trzymanie się reguł logiki i Brzytwy Ockhama nakazującej nie mnożenie bytów ponad potrzebę. Dochodzenie określające winnego donosu oparli na trzech przesłankach. Pierwsza obejmowała identyfikowanie tych, którzy nie otrzymali mandatów, gdyż parkowali swoje samochody z garażach lub stawiali je prawidłowo, czterema kołami na jezdni, bez zajmowania chodnika. Druga przesłanka opierała się na założeniu, że donos może pochodzić tylko o tych krócej zamieszkujących, gdyż donosów wcześniej nie było. Trzecia nakazywała przypomnienie sobie incydentów sąsiedzkich dotyczących parkowania. Kto z kim i o co się kłócił.

Wszystkie trzy przesłanki wskazywały na jedną osobę. Wspominała o niej niedawno listonoszka przekazując Ivie i Teo plotkę o dziadku onkologicznym. Teo po incydencie niebezpiecznego i całkowicie niezgodnego z prawem parkowanie wozem dostawczym w wykonaniu Ojca Otyłego – przestał się kłaniać inżynierskiej inteligencji i uznał temat za zamknięty. Wiedział, że sprawa oprze się o wymiar sprawiedliwości i oprawcy zemsty dokonanej na jego bezpieczeństwie i wygodzie – dowiedzą się o autorze donosu. Gdyby to była inteligencja techniczna starej daty mógłby spodziewać się bankowo wizyty inżynierów u siebie, z przeprosinami. Ale po tej nowej- nawet przez myśl mu nie przeszło podejrzenie, że wpadną na taki pomysł.

– Sam mówiłeś tyle razy, że trzeba się do ludzi uśmiechać – Iva jak zawsze szukała złotego środka.

– Ale nie jak głupi do sera – replikował Teo. – To są ludzie na takim poziomie przygotowania do życia społecznego, że poczytaliby takie zachowanie nie jako przyjacielski odruch, ale przyznanie się do winy.

– A nie mówiłem, że on jednak ma coś za uszami? -Iva naśladowała głos Grubego Ojca i oboje wybuchnęli śmiechem.

– Starość nie radość – zapiszczał Teo naśladując głos córeczki Grubego Ojca, która aktywnie uczestniczyła w działaniach tatusia wymierzającego sąsiedzką sprawiedliwość.

Pośmiali się jeszcze przez moment, ale choć incydent – z boku patrząc – był komediowy, to złych emocji było przy tym bez liku.

– Zobacz ile złej krwi może zrobić durne bąkniecie władzy? Przecież gdyby nie ten durny strażnik, który powiedział o donosie, ale nie powiedział kto- zniszczył dobre relacje między ludźmi

 Teo wspominał incydent nieco spokojniej, ale przez te kilka tygodni złośliwego parkowania nerwy nosiły do nie na żarty. Gorzej sypiał, chodził ponury, jak jesienny dzień. Co wyjrzał przez okno, to widok tego grata na wprost jego furtki, zasłaniającego wyjazd z garażu- podnosił mu ciśnienie. Akurat zbiegło się to z kolejnym zabiegiem onkologicznym i oczekiwaniem na wyniki. Dwie wcześniejsze wznowy guza budziły lęk. A teraz, zaledwie po dwóch tygodniach od operacji guz pojawiał się w najlepsze i tym razem jeszcze bliżej oka.

– Prawda jest taka, że to ta sama straż interweniowała potem i to w rezultacie tej interwencji Gruby Ojciec zrezygnował z dalszego parkowania w formule sąsiedzkiej zemsty – Iva oddała sprawiedliwość winowajcom…

– Ale dawnych, poprawnych przecież, relacji sąsiedzkich – już nie będzie. A nie taka rola tej władzy – Teo zamknął ten temat, choć problem zachowania władzy i jego wpływu na naszą codzienność należał teraz do częściej przez niego poruszanych. Także publicznie – co traktował jako swój moralny obowiązek…

 

Zostaw komentarz

Przewijanie do góry