Ustal, co właściwie widzisz
Na ilustracji jedna osoba wyraźnie widzi sygnał alarmowy. Pozostali prawie nie reagują. W takiej chwili łatwo pomyśleć: „Czy tylko ja widzę problem?” Możliwe, że rzeczywiście tylko Ty dostrzegasz coś niepokojącego. Ale możliwe też, że inni widzą problem — tylko patrzą na niego inaczej.
Jedna osoba zauważa konkretne zdarzenie: termin właśnie został przekroczony. Druga widzi proces: podobne opóźnienia powtarzają się od miesięcy. Trzecia zwraca uwagę na właściwość sytuacji: plan jest tak napięty, że każde zakłócenie uruchamia kolejne. Czwarta dostrzega relację: wiedzę o ryzyku ma ktoś, kto nie ma wpływu na decyzję. I wszyscy mogą powiedzieć: „Coś tutaj jest nie tak.” A jednak każdy może mieć na myśli coś innego.
Czyli: ważne jest, że w ogóle widzimy, iż coś jest tutaj nie tak, ale na poziomie potoczności jednak się nie dogadamy. Potrzebne jest spojrzenia meta.. Czyli?
Trochę teorii
Ten sam stan rzeczy można ujmować jako zdarzenie, proces, właściwość albo relację. To nie są cztery typy ludzi. To cztery sposoby myślenia czyli patrzenia na tę samą sytuację. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy tego nie rozróżniamy. Jedna osoba mówi o pojedynczym zdarzeniu, druga o tym, co powtarza się w czasie, trzecia o cesze całego układu, a czwarta o zależnościach między jego elementami. Wtedy można długo się spierać o to kto ma rację, choć każdy opisuje inny fragment tej samej rzeczywistości. I ma do tego prawo. Ale także obowiązek: wiedząc o tym jak sam patrzy – musi dostrzegać te trzy pozostałe spojrzenia. Zależnie bowiem od problemu – układ między tą czwórką może być różny. Jedno tylko się nie zmienia: nie możesz pomijać pozostałych trzech – koncentrując się głównie na swoim.
Dlatego zanim zaczniemy ustalać, kto ma rację, warto najpierw sprawdzić, co właściwie każdy z nas widzi. A potem przyjrzeć się temu, jaką wiedzą się posługujemy, co uznajemy za ważne i jak jedno wpływa na drugie.
Poniższa mapa pokazuje to na konkretnych przykładach.
Uwaga! Aby poznać cały cykl opisu problemu otwórz wszystkie gałęzie mapy. Szukaj aktywnych pól 🙂
Jak korzystać z tej mapy?
Ta mapa nie daje gotowej diagnozy. Prowadzi od pierwszego sygnału do coraz pełniejszego obrazu sytuacji. Najpierw zobaczysz ten sam problem z czterech perspektyw, a dopiero później przejdziesz do syntezy i możliwych zależności.
Pełny przekrój sytuacji
Te same elementy są teraz ułożone inaczej: cała Wiedza razem, wszystkie Wartości razem i wszystkie Relacje W/W razem. W każdej grupie zachowany jest podział na Zdarzenie, Proces, Właściwość i Relację.
Problem nie sprowadza się do tego, że jedna osoba „widzi”, a pozostali „nie widzą”. W czterech perspektywach pojawia się ten sam punkt napięcia: dostępny sygnał nie uzyskuje jeszcze wspólnego statusu Wiedzy, na podstawie której zespół podejmuje sprawdzenie.
Co z tego wynika?
Zestawienie wszystkich elementów pozwala przejść od pojedynczych obserwacji do ostrożnej syntezy. Nadal oddzielamy to, co wiadomo, od interpretacji i hipotezy.
Sygnał istnieje, ale nie został wspólnie sprawdzony.
Widzimy pogorszenie wskaźników i różnicę reakcji. Nie wiemy natomiast, dlaczego pozostali milczą ani jak interpretują dane. Sam brak reakcji nie rozstrzyga znaczenia sygnału.
Potrzeba sprawdzenia konkuruje z potrzebą utrzymania toku działania.
Z jednej strony ważna jest ostrożność wobec możliwego problemu. Z drugiej — płynność pracy, tempo i unikanie pochopnego alarmu. Żadna z tych wartości sama nie przesądza o trafności sygnału.
Reakcja grupy zaczyna wpływać na poznawczą wagę danych.
Informacja pozostaje dostępna, ale społeczna cisza może zacząć działać jak dodatkowe kryterium oceny: „skoro nikt nie reaguje, może problemu nie ma”.
Społeczna reakcja zespołu może przejmować funkcję kryterium poznawczego.
Zamiast sprawdzić podstawy sygnału, zespół może nieświadomie oceniać jego znaczenie przez liczbę osób, które go podzielają. Wtedy „nikt poza mną nie reaguje” zaczyna działać jak argument dotyczący samego stanu rzeczy.
Robocze drzewo problemu
Nie pokazuje jeszcze dowiedzionego łańcucha przyczynowego. Porządkuje warunki rozpoznane, hipotezę mechanizmu i konsekwencje, które należałoby sprawdzić.
Co pokazuje nam ta mapa?
Kiedy dwie osoby patrzą na tę samą sytuację i dochodzą do różnych wniosków, odruchowo pytamy, która z nich ma rację. Tymczasem różnica często pojawia się dużo wcześniej. Jedna osoba dysponuje inną wiedzą, druga zwraca uwagę na fakty, których pierwsza nie zna albo nie uważa za istotne. Jedna za najważniejsze uznaje bezpieczeństwo, druga termin, trzecia odpowiedzialność, czwarta spokój zespołu. Te same informacje zaczynają więc znaczyć coś innego, ponieważ są oceniane z perspektywy innych wartości.
Właśnie to pokazują kolorowe punkty na mapie. Nie tylko różne sposoby opisania sytuacji — jako zdarzenia, procesu, właściwości czy relacji — lecz także to, z jakiej wiedzy i z jakich wartości taki obraz wyrasta. Dzięki temu różnica między ludźmi przestaje być tajemnicą albo osobistym konfliktem. Można ją zobaczyć, nazwać i pokazać drugiej stronie.
To zmienia rozmowę. Zamiast przekonywać się nawzajem: „ja mam rację”, możemy zapytać, na jakiej wiedzy opieramy swoje wnioski, czego jeszcze nie wiemy i co właściwie uznajemy w tej sytuacji za ważne. Wtedy spór przestaje dotyczyć ludzi, a zaczyna dotyczyć argumentów.
I o to chodzi. Nie musimy od razu wiedzieć, kto ma rację. Najpierw możemy zobaczyć, skąd bierze się różnica między nami. Kiedy potrafimy to sobie wzajemnie pokazać, zaczyna się rozmowa merytoryczna — taka, w której można sprawdzać wiedzę, porównywać wartości i dochodzić do lepiej uzasadnionego obrazu sytuacji.
Jeśli ten temat Cię zatrzymał, zajrzyj TUTAJ.
Pokazujemy szerzej, dlaczego tak łatwo pomylić to, co się wydarzyło, z tym, co już o tym sądzimy.