07_ Zagadnienia Wprowadzające_ Nasz rodowód intelektualny :)

Rodowód intelektualny 3iM jest moim intelektualnym zapożyczeniem, którego nie da się skwitować jednym zdaniem. Dlatego odwołuje się do dłuższego tekstu, który opisuje to możliwie najdokładniej i szczerze, jak umiałem 🙂

Serdeczne zapraszam

dr Tadeusz Wojewódzki

F i l o – S o f i j a, Nr 12 (2011/1), s. 213-237, ISSN 1642-3267

Tadeusz Wojewódzki, Poznań

Uwagi na kanwie sposobu myślenia

Wstęp

Zanim napisze się cokolwiek – w szczerym zamiarze sensownego – na tak szczególną okoliczność, jak osiemdziesięciolecie urodzin Profesora Jerzego Kmity, oczywistym nakazem intelektualnym wydaje się powtórna lektura części choćby tylko obszernego dorobku intelektualnego Jubilata[1]. Pochylając się, szczególnie nad starszymi tekstami, inspirującymi kiedyś własne przemyślenia i konstatacje, trudno jest ustrzec się od reminiscencji o bardziej osobistym charakterze, których nasza powszednia praktyka naukowego pisarstwa zupełnie do głosu nie dopuszcza. Respektując kanony wypowiedzi pretendujących do miana badawczych, dopuszczam, wyjątkowo tym razem, do publicznego oglądu stwierdzenia o bardziej osobistym charakterze, usprawiedliwiając je zarazem ilustracyjną – jedynie – funkcją głębszych problemów poznawczych.

Partnerstwo intelektualne

Był to początek lat 70. ubiegłego stulecia. Jako świeżo upieczony absolwent filologii polskiej Uniwersytetu Gdańskiego zjawiłem się u – docenta wówczas – Jerzego Kmity, z pomysłem na regionalistykę. Miała to być nowa dziedzina wiedzy, obejmująca zarówno nauki przyrodnicze, jak i humanistyczne. Nowa nauka odpowiadałaby na potrzeby praktyczne decydentów, poszukując interdyscyplinarnych tendencji, zależności, uwarunkowań regionu. Z perspektywy zmniejszonego, tą drogą, ryzyka niepowodzenia decyzji gospodarczych oraz możliwości powiązania rezultatów badawczych, szczególnie nauk humanistycznych, z praktyką gospodarczą, administracyjną, społeczną – idea wydawała mi się genialna, a Nobel – w zasięgu ręki.

Jak łatwo się domyśleć, konsultacje u przyszłego promotora dysertacji doktorskiej nie przebiegły w kontekście wyznaczonym uwarunkowaniami nagród naukowych, nawet mniejszych zacności niż wspomniany Nobel. Pojawiły się natomiast dywagacje metodologiczne sprawiające wrażenie intelektualnej lawiny, która nie robiła wcześniej nic innego, jak tylko wisiała i czekała na pretekst pod tytułem: „Tadeusz Wojewódzki – z pomysłem regionalistyki”.

Poczułem się wyjątkowy, szczególny, potrzebny. Miałem przekonanie o zauważonej wadze, znaczeniu i wartości własnych pomysłów, czego dowodem był poświęcany mi czas, długa, wyczerpująca rozmowa, wsparcie merytoryczne. Relacje „mistrz – uczeń”, relacje międzyludzkie stanowiące warunek konieczny kształtowania procesów innowacyjności, przedsiębiorczości akademickiej czy wreszcie szkół naukowych, na wzór metodologicznej szkoły poznańskiej, miały tu miejsce, a ich potrzeba zdaje się być szczególnie aktualna obecnie.

Dziedzina intelektualnej refleksyjności jest swoistą podróżą, szczególnie oporną na doraźność, nawet jeśli ta jest demokratycznej proweniencji. Nie można zabrać w nią osób z listy stanowionej dekretem ani postanowieniem większości. Nie można nawet z tzw. dobroci serca. Warunkiem koniecznym jest wszakże partnerstwo intelektualne, którego nie sposób stworzyć w sposób sztuczny. Można kreować iluzje, ale nie intelektualne fascynacje, a na nich – choć jest to przeważnie relacja jednokierunkowa – dopiero na nich – budować można szkołę naukową. Jeśli zważy się fakt złożoności tego procesu, a w szczególności warunek, iż musi być ktoś, kim potencjalnie choćby tylko można się fascynować oraz w tym samym miejscu i tym samym czasie muszą znaleźć się osoby o potencjalnej zdolności do fascynacji tego typu, to przestaje dziwić fakt rzadkości fenomenu szkoły naukowej.

Sposób myślenia

W każdym razie zależności intelektualne między mistrzem a uczniem – bez względu na samodzielność myślenia czy nawet krnąbrność intelektualną ucznia (pomijając przypadki absolutnej genialności) – odzwierciedlane są najdobitniej takimi faktami, jak ten, że regionalistyka została ostatecznie wyłożona w formie artykułu[2], a obroniony cztery lata później doktorat traktował O integracyjnej funkcji nauk praktycznych[3]. Poziom zapożyczeń intelektualnych u mistrza uczniowie zwykli – równie słusznie, co skromnie – konstatować stwierdzeniem, iż nie są w stanie odnotować wszystkich stosownymi przypisami. Z upływem czasu proces ten łagodnieje i tylko rzetelność badawcza nie jest w stanie mu się oprzeć. Nie ulega natomiast wątpliwości fakt, że zarówno najbliżsi, bezpośredni współpracownicy twórców szkół naukowych, jak i ci wszyscy, którzy zetknęli się tylko z ich przemyśleniami p r z e j m u j ą n a w ł a s n o ś ć t o , c z e g o o d n o t o w a ć n i e s p o s ó b : t j . s p o s ó b m y ś l e n i a .

W warstwie najłatwiej rozpoznawalnej jest to określona terminologia, preferencje tematyczne, rozwiązania określonych problemów. Ten rodzaj uzależnienia intelektualnego w połączeniu ze stosowną ilością odniesień i cytatów najdobitniej przekonuje obserwatorów nauki o tym, że wpływ cytowanego autora jest bezsporny, zasięg znaczący, a zasługi oczywiste.

Jest jednak warstwa głębsza, gdzie sposób myślenia nie stanowi wsparcia, rozwinięcia czy krytycznej kontynuacji dorobku naukowego mistrza, lecz staje się narzędziem intelektualnym identyfikacji i rozwiązywania problemów z dziedzin formalnie bardzo dalekich od stanowiących obszary penetracji badawczej. Incydent Arystotelesa czyni wszelkie próby udowadniania mocy sprawczej idei, sposobu myślenia – mało kreatywnymi. Ale co innego wiedzieć o takim zjawisku, a co innego zetknąć się z nim i to w formule tak wyrafinowanej, że adepci tej samej szkoły myślenia (chodzi o naszą, metodologiczną szkołę poznańską) rozpoznają się po produktach pracy intelektualnej – w dziedzinie informatyki.

Zdarzenie ma wprawdzie charakter incydentalny, ale zamierzam zdać tutaj z niego sprawę, gdyż dobrze ilustruje zjawisko funkcjonowania owej głębszej warstwy zależności czy może lepiej – obecności sposobu myślenia zapożyczonego od wspólnego mistrza.

Byłem wtedy dyrektorem ośrodka informatyki instytucji publicznej szczebla wojewódzkiego. Mój pryncypał oczekiwał ode mnie zbudowania systemu informacyjnego wspierającego jego urzędową decyzyjność. Może nie od razu we wszystkich obszarach, ale przynajmniej w wybranych. Nie była to regionalistyka, ale gdybym powiedział, że godząc się na tę pracę, nie myślałem o swoich młodzieńczych planach, kłamałbym, jak z nut.

Jak przystało na naszą obyczajowość – najbardziej renomowane pismo środowisk informatycznych nie omieszkało odnotować, z wyraźnie sarkastyczna nutą, faktu obsadzenia informatycznego stanowiska filologiem. Miałem już wówczas z filologiem tyle wspólnego, co muzealna tabakiera z nosami zwiedzających, ale mówiąc o naszej obyczajowości, mam tutaj na uwadze myślenie, zgodnie z którym dyrektorem szpitala ma być bezwzględnie lekarz, zakładów piekarniczych – piekarz, a stoczni – stoczniowiec. Brak myślenia kompetencjami, do czego obszerniej nawiążę w dalszej części niniejszego szkicu, ma dla nas znaczenie ogólniejsze, albowiem redukuje przydatność studiów humanistycznych do znikomej ilości dziedzin życia. Jest to temat o wielkiej wadze społecznej i naukowej. Tutaj sygnalizuję jedynie jego znaczenie.

Wracając jednak do sedna sprawy – w stosunkowo krótkim czasie stworzyłem system informacyjny. System był prosty i skuteczny, a pryncypał przyzwyczaił się do niego, jak do wygodnych butów, bez których nie ruszał się już nigdzie. Prostota systemu stanowiła konsekwencję metodologicznych analiz, których oszczędzę tutaj Czytelnikowi, ograniczając się jedynie do stwierdzenia, iż w dysertacji doktorskiej korzystałem z przemyśleń Prof. Jerzego Kmity, sugerującego pewien specyficzny zapis treści w postaci tzw. twierdzeń optymalizacyjnych[4]. Krótko mówiąc: dziedziny badawcze – tzw. nauk praktycznych –odpowiadające na potrzeby praktyki w sposób bardziej bezpośredni niż pozostałe nauki – mają wśród swoich rezultatów wspomniane twierdzenia optymalizacyjne. Udzielają one odpowiedzi na pytanie o to, jakie czynności, w określonych warunkach, prowadzą do określonych rezultatów, uznawanych za pożądane. Twierdzenia optymalizacyjne stanowią rezultat finalny procedur badawczych nauk praktycznych. Była to podpowiedź na pytanie o to, jak zapisywać treści decyzyjne, a ponadto doświadczenia wyniesione z tzw. dobrych praktyk.

System informacyjny musiał zawierać jednak jeden jeszcze element: przesłanki do podejmowania decyzji. Swoiste raporty stanu wiedzy w danej dziedzinie. Pomny idei twierdzeń optymalizacyjnych sięgnąłem do tradycji humanistycznej tworzenia wiedzy cząstkowej o walorach wielokrotnego wykorzystania. Mówiąc wprost – do fi szek. Mało który adept edukacji humanistycznej, szczególnie starszej daty, nie korzystał z tej formy zapisywania treści. Odpowiednio zmodyfikowana, w elektronicznej formie, f i s z k a s t a ł a s i ę c e n t r a l n y m e l e m e n t e m s y s t e m u w s p i e r a j ą c e g o p r o c e s y d e c y z y j n e , r e l a c j o n u j ą c e g o s t a n w i e d z y w o k r e ś l o n y c h p r a k t y c z n y m i p o t r z e b a m i d z i e d z i n a c h , i n s p i r u j ą c e g o p r o c e s y i n n o w a c y j n o ś c i , s y n e r g i i i t d . Nie trzeba tutaj dodawać, że najlepiej predestynowanymi kreatorami owych fiszek są współcześni humaniści.

Skoro już znamy konkretny przypadek przeniesienia sposobu myślenia określonej szkoły do dziedziny potrzeb informatycznych, to czas najwyższy powrócić do wątku odszukiwania się uczniów tej samej szkoły naukowej po cechach produktów pracy intelektualnej. Powróćmy więc do wspomnianego wcześniej, wielce renomowanego pisma informatycznego, które w trzy lata po sarkastycznej publikacji o filologu w informatyce znów dało znać o sobie. Dowiedzieli się o systemie fiszkowym w urzędzie i chcieli go poznać. Materiały zostały przekazane, a ja czekałem na zjadliwy tekst. Łatwo wyobrazić sobie moje zdumienie, kiedy na okładce tego pisma zobaczyłem swoje zdjęcie, a wewnątrz tekst relacjonujący ów system tak, jakbym sam te słowa, w najlepszej kondycji intelektualnej napisał. Nazwisko dziennikarza nic mi nie mówiło. Dopiero po jakimś czasie spotkałem autora tego tekstu na jednej z konferencji i w trakcie rozmowy okazało się, że ten zafascynowany ideą kwantyfikowania wiedzy, dla potrzeb procesów decyzyjnych współczesnej administracji, dziennikarz, to uczeń prof. Jerzego Kmity, absolwent kulturoznawstwa z 1985 r.[5]

Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale o wiośnie przypomina. Być może jest tak, że sposób myślenia wyniesiony z naszych intelektualnych fascynacji jest czymś bardziej trwałym i łatwiej rozpoznawalnym niż stosowne pierścienie na palcach absolwentów renomowanych uczelni czy inne zewnętrzne oznaki przynależności do określonych grup współczesnej inteligencji? M o ż e z e w s z y s t k i c h o z n a k s e n s o w n o ś c i , t r w a ł o ś c i i w a r t o ś c i n a s z e j p r a c y t a w ł a ś n i e , w y r a ż a j ą c a s i ę w k s z t a ł t o w a n i u l u d z k i e g o m y ś l e n i a , n a l e ż y d o n a j t r w a l s z y c h i n a j w a ż n i e j s z y c h ?

Przekonanie o takim stanie rzeczy nadaje znamiona sensowności wielu przedsięwzięciom nieracjonalnym z finansowego punktu widzenia. Z ekonomicznego także, co widoczne jest szczególnie wobec zmian w ekonomicznym myśleniu o współczesnym świecie i jego wartościach[6].

Problemy z wartościami

Funkcjonowanie w realiach pozaakademickich wymusza wybory profesjonalnych kontekstów decyzyjności i ostatecznie weryfikuje deklarowane wcześniej partnerstwo intelektualne oraz praktyczną przydatność wybranego sposobu myślenia. Powstają odpowiedzi na pytania o adekwatność intelektualnej formuły refleksyjności humanistycznej do potrzeby identyfikacji i rozwiązywania praktycznych zadań: organizacyjnych, informacyjnych, kadrowych itp. Bez względu na to, czy pytanie o praktyczną przydatność określonego sposobu myślenia pojawia się w obszarach metarefleksyjności akademickiej, staje się ona pytaniem o fundamentalnym znaczeniu dla absolwenta uczelni czy adepta szkoły naukowej.

Diagnozy współczesności mają tę wielką zaletę, iż można z nich wybierać elementy wspierające udowadnianą tezę i każda z nich wydaje się równie prawdopodobna. Nasza jest taka, że w s p ó ł c z e s n o ś ć c h a r a k t e r y z u j e r e d u k c j o n i z m e k o n o m i c z n y, i n f o r m a t y c z n y o r a z n i e p e w n o ś ć o b e c n a , s z c z e g ó l n i e o d o s t a t n i e g o k r y z y s u , d e t e r m i n u j ą c a o k r e ś l o n e o c z e k i w a n i a w o b e c s p o s o b u m y ś l e n i a , o którym powiedzielibyśmy, że jest rynkowo atrakcyjny.

Rzadko kiedy o aktualnych czasach mówi się dobrze. Czasom obecnym wytyka się wspominaną niepewność. Z ważniejszych kontekstów znamionujących uwarunkowania przydatności myślenia humanistycznego wspominany o niej z tego powodu, iż jedną z oznak nadawania tonu zachowaniom z interesujących nas obszarów działania, jest n a r a s t a j ą c a p r e s j a [7] n a r e f l e k s y j n o ś ć j a k o t a k ą , a n a r e f l e k s y j n o ś ć d e c y z y j n ą w s z c z e g ó l n o ś c i . O c z e k i w a n i a – o k r e ś l a n e j a k o r y n k o w e – s t a w i a j ą p r z e d d z i a ł a j ą c y m i p o d m i o t a m i w y m ó g z n a w s t w a n a t y c h m i a –

s t o w y c h r e c e p t d z i a ł a n i a . Określamy je mianem syndromu „Tutaj i teraz”. Wrócimy do niego w dalszej części naszych rozważań.

Oczekiwania tego typu mają natomiast swoje odniesienie do zachowań znamiennych dla kultury high-tech, kultury wymiernych kroków zapewniających niewymierne wartości, potrzeb realizowanych w pigułkach, w formule konkretnych produktów, jak recepta dojścia do majątku w 20 krokach, a do Boga i szczęścia rodzinnego w 10. Jest to kultura public relation, gdzie skuteczność jest wartością samą w sobie, refleksyjność aksjologiczna zastępowana jest wykazem celów, a refleksyjność teoretyczna ograniczona do opisu technik skutecznego działania i powierzchownego opisu dobrych praktyk sprowadzonych do recepty: tak robili wielcy, rób tak samo, będziesz również wielki.

W sytuacjach nagłych zmian i presji szybkich efektów liczy się często samo działanie, jako takie. Staje się ono wartością. Liczą się wskaźniki – szybkość, tempo podejmowanych decyzji, zauważalny, mechaniczny ruch. W sytuacjach, gdy nie są znane przyczyny niepożądanych stanów rzeczy ani sposoby ich blokowania czy likwidacji, samo działanie – w formie widocznej dla obserwatora – staje się wartością. Określam to mianem syndromu bicia piany. Nie będziemy tutaj poświęcali tej kwestii więcej miejsca, ograniczając się do stwierdzenia, że tempo ubijania piany staje się w takich warunkach wartością tym większą, im negatywne konsekwencje zaistniałej zmiany są mniejsze, choć związku między tymi zdarzeniami nie ma.

W każdym razie w y o b r a ż e n i e p r o d u k t u – z o b s z a r u w i e d z y – d e d y k o w a n e g o d l a w s p ó ł c z e s n y c h o r g a n i z a c j i , k s z t a ł t o w a n e j e s t p r z e d e w s z y s t k i m w o b s z a r z e i n f o r m a t y k i i e k o n o m i i , a n i e h u m a n i s t y k i t r a d y c y j n i e z a j –

m u j ą c e j s i ę w i e d z ą . Upraszczając zjawisko, można jego sedno sprowadzić do konstatacji, iż i n f o r m a t y k a o r a z e k o n o m i a o d p o w i a d a j ą o b e c n i e n a p y t a n i e o t o , c z y m j e s t w i e d z a i j a k n a l e ż y

z n i ą p o s t ę p o w a ć . U adepta solidnej humanistyki teoriopoznawczej, metodologicznej, kulturoznawczej lektura tych informatycznych i ekonomicznych dywagacji na temat wiedzy budzić może naturalną refleksję nad przyczynami takiego stanu rzeczy oraz ich konsekwencjami. Jest to pytanie, które można potraktować jako kontynuację postawionych wcześniej, dotyczących m y ś l e n i a h u m a n i s t y c z n e g o o r a z w y b o r ó w j e g o f o r m u ł y.

Nie ulega wątpliwości, że wąska specjalizacja, której ulegają programy edukacyjne, powszechne r u g o w a n i e z n i c h w i e d z y m e t o d o l o g i c z n e j , t e o r i o p o z n a w c z e j , i t d . , a w i ę c k l a s y c z n y c h d z i e d z i n z a j m u j ą c y c h s i ę w i e d z ą , w d o b i e s p o ł e c z e ń s t w a w i e d z y, s p o ł e c z e ń s t w a i n f o r m a c y j n e g o – j e s t f e n o m e n e m w a r t y m g ł ę b s z e j r e f l e k s y j n o ś c i . Szczególnie, jeśli społeczeństwo informacyjne odróżnia się – od wcześniejszych – kryterium wiedzy pojmowanej jako produkt finalny większości organizacji. Wydawać by się mogło, że w dobie społeczeństwa wiedzy szczególną pieczą, nadzwyczajnymi priorytetami obdarzone zostaną dziedziny refleksyjności tradycyjnie zajmujące się wiedzą, poznaniem, procesami jej towarzyszącymi. Że to w tych obszarach, we współpracy z naukoznawstwem, prakseologią i innymi dziedzinami badawczymi dojdzie do zacieśnienia współpracy humanistycznych środowisk akademickich (a w każdym razie części najbardziej doświadczonej, z wielopokoleniowym dorobkiem) z nowoczesnymi organizacjami: administracją, przedsiębiorczością itd.

Tymczasem w polskich realiach środowiska humanistyczne postrzegane są jako mniej kreatywne, innowacyjne, mniej dla nowoczesności ważne. Opinie takie pojawiają się zazwyczaj w kontekście struktury studiów, gdzie ilościowa przewaga humanistyki interpretowana jest jako zjawisko negatywne, niekorzystne wobec mniejszego udziału np. studiów politechnicznych. Opinie takie formułowane są często przez środowiska borykające się głównie z problemami natury mentalnej, organizacyjnej, a nie technicznej, co wskazywałoby na s t o s u n k o w o p o –

w s z e c h n ą o b e c n o ś ć n i e z r o z u m i e n i a m i e j s c a h u m a n i s t y k i w e w s p ó ł c z e s n y m s p o ł e c z e ń s t w i e . Nawet w tych obszarach, gdzie owo niezrozumienie najbardziej boli.

Traktowanie wiedzy humanistycznej jako pozbawionej walorów praktycznej stosowalności i użyteczności w nowoczesnej organizacji bądź bardzo wybiórcze podejście do niej znajduje podatny grunt w klimacie wspominanej wcześniej presji natychmiastowej decyzyjności, a szerzej w płytkiej intelektualnie kulturze „natychmiastowych recept i wiadomej ilości kroków”.

Z perspektywy indywidualnych umiejętności absolwenta klasycznych studiów humanistycznych – w kontekście potrzeb nowoczesnej organizacji – jest to pytanie o niezbędnik wiedzy oraz umiejętności pozwalających funkcjonować efektywnie w jej realiach. O d p o w i e d ź w s k a z u j ą c a n a w a g ę s o l i d n e g o , k l a s y c z n e g o , h u m a n i s t y c z n e g o p r z y g o t o w a –

n i a j e s t b e z d y s k u s y j n a , ale wymaga dopowiedzenia. Polega ono na u m i e s z c z e n i u t e z y o b e z w z g l ę d n e j w a r t o ś c i k l a s y c z n e j e d u k a c j i h u m a n i s t y c z n e j w k o n t e k ś c i e r e a l n y c h p o t r z e b s p o ł e c z e ń s t w a i n f o r m a c y j n e g o .

Biorąc pod uwagę stan naszych organizacji w zakresie gromadzenia, a tym bardziej udostępniania doświadczeń zespołów ludzkich w realizacji zadań, szczególnie innych niż rutynowe (ale tych także), l i c z ą s i ę i n d y w i d u a l n e u m i e j ę t n o ś c i w z a k r e s i e s a m o d z i e l n y c h o p e r a c j i d o k o n y w a n y c h n a t r e ś c i a c h p o c h o d z ą c y c h z r ó ż n y c h d z i e d z i n w i e d z y. W kontekście wskazanych zjawisk g o t o w o ś ć d o z m i a n , i n t e r d y s c y p l i n a r n e p r z y g o t o w a n i e d o n i c h a d e p t a s t u d i ó w h u m a n i s t y c z n y c h , ( k u l t u r o z n a w c z y c h ) , w s k a z a n a u m i e j ę t n o ś ć i n f o r m a c y j n a j e s t o c z y w i s t ą w a r t o ś c i ą wyznaczającą charakter myślenia humanistycznego o wysokich walorach praktyczności.

Produktowa artykulacja sposobów myślenia

Rynkowy wymóg respektowania komercyjnej formuły prezentowania nieomal każdej wartości, właściwy obecnym realiom, dotyczy także sylwetki absolwenta traktowanej jak produkt. Chodzi przy tym nie tyle o zastępowanie dotychczasowych, znanych i funkcjonujących już formuł przygotowania do profesji, od dawna istniejących i dobrze rozpoznawalnych, lecz dodatkowe, s t a n o w i ą c e o d p o w i e d ź n a n a j n o w s z e i n a j p o w s z e c h n i e j s z e z a r a z e m p o t r z e b y w s p ó ł c z e s n y c h o r g a n i z a c j i . Kierunków poszukiwania

odpowiedzi na tak postawiony problem jest wiele. Tutaj ograniczymy się do szkicowego zaprezentowania przykładowych, zwracając przy tym większą uwagę na sam s p o s ó b m y ś l e n i a o produktach tego typu niż detale propozycji.

Identyfi kacja produktu poprzedzana jest zazwyczaj diagnozą rzeczywistości. Przyzwyczajeni do rozróżniania typów społeczeństw na podstawie kryteriów pozwalających naocznie odróżniać społeczeństwo agrarne od industrialnego możemy mieć pewne trudności interpretacyjne z analogiczną interpretacją społeczeństwa wiedzy. Stosunkowo łatwo można rozpoznać przeważający w danym kraju typ produktu finalnego. Poza najnowszym typem społeczeństwa – informacyjnego. Tutaj ilość komputerów nie ma decydującego znaczenia, choć bez nich trudno produkować dzisiaj wiedzę. Ma znaczenie infrastruktura, bez której komputer zdecydowanie traci walory elementu wspierającego proces produkcji wiedzy. Ale o obecności społeczeństwa informacyjnego decyduje to, czego nie widać prima facie. Nie są to bowiem ani pola uprawne, ani dymiące kominy czy duża ilość sprzętu informatycznego, lecz umiejętności zespołów ludzkich, wsparte infrastrukturą techniczną, głównie informatyczną. Wi e d z a t w o r z o n a j a k o p r o d u k t f i n a l n y, a l e t a k ż e w i e d z a w s p i e r a j ą c a p r o c e s y d e c y z y j n e j e s t o b e c n i e w a r t o ś c i ą u ś w i a d a m i a n ą od mo-

mentu, kiedy okazało się, że wartość rynkowa pewnych organizacji jest znacznie wyższa niż jej dobra materialne. Istotny udział w kreowaniu tej wartości ma właśnie wiedza oraz umiejętności zespołów ludzkich we wszystkich stadiach jej kreowania i zastosowań.

Spójrzmy z tej perspektywy na potrzeby współczesnych organizacji. Używamy tutaj określenia „organizacja”, mając na uwadze zespoły działające na rzecz określonych celów. W k a ż d e j o r g a n i z a c j i n i e z b ę d n e s ą u m i e j ę t n o ś c i w z a k r e s i e k o m p e t e n c j i n a j b l i ż s z y c h a b s o l w e n t o m k i e r u n k ó w h u m a n i s t y c z n y c h , s z c z e g ó l n i e t y c h , w k t ó r y c h p r o g r a m a c h n a u c z a n i a w a ż n e m i e j s c e z a j m u j ą : z a g a d n i e n i a w i e d z y, j e j m e t o d o l o g i c z n y c h , s z e r z e j – k u l t u r o w y c h u w a r u n k o w a ń , z a g a d n i e n i a k o m u n i k a c j i i t d . Te n t y p k o m p e t e n c j i n a z y w a m y i n f o r m a c y j n y m i . Bardziej adekwatna byłaby nazwa podkreślająca kompetencje w obszarze wiedzy, procesów jej gromadzenia i przetwarzania dla potrzeb organizacji, ale póki co pozostaniemy przy tym określeniu.

Miarą wagi, jaką przykłada się do rozpoznanych potrzeb organizacji, jest ich uwzględnienie w strukturze. I tak odpowiedzią na potrzeby księgowo-finansowo-ekonomiczne jest cały pion finansowo-księgowy. Potrzebom logistycznym odpowiada stosowna komórka w strukturze danej organizacji. Na takiej samej zasadzie obecne są w organizacjach odpowiednie struktury odpowiedzialne za kadry i ich rozwój, informatykę, działania prawne itd. Wskazane struktury organizacyjne wymagają kadr przygotowywanych pod kątem realizowanych zadań. Uczelnie wyższe uczestniczą w tym procesie. I tak ekonomistów kształcą uczelnie ekonomiczne. One także – w ramach specjalności – przygotowują logistyków oraz wielu innych specjalności. Wydziały prawa – kształcą prawników, politechniki – informatyków, itd.

Znamy struktury organizacji zajmujących się produkcją rolniczą czy przemysłową. To samo dotyczy usług, administracji. Skoro jednak produktem fi nalnym doby społeczeństwa informacyjnego jest wiedza, to który z elementów struktury organizacyjnej, jaki lub jakie jej działy odpowiedzialne są za produkcję tak specyfi cznego towaru, jak wiedza? Które uczelnie, jakie wydziały przygotowują kadry zajmujące się na co dzień, w nowoczesnych organizacjach produkcją fi nalnego towaru, jakim jest wiedza? Trudno polemizować z tezą, iż k l a s y c z n e

p r z y g o t o w a n i e h u m a n i s t y c z n e , o p a r t e n a w i e d z y m e t o d o l o g i c z n e j , t e o r i o p o z n a w c z e j , k u l t u r o z n a w c z e j i t d . w n a t u r a l n y s p o s ó b p r e d e s t y n u j e j e j a d e p t ó w d o p r o f e s j o n a l n e g o z a j m o w a n i a s i ę n a j b a r d z i e j w a ż k i m i p r o c e s a m i w e w s p ó ł c z e s n y c h , n a j b a r d z i e j n o w o c z e s n y c h o r g a n i z a c j a c h . M a m t u t a j n a m y ś l i p r o c e s y i n f o r m a –

c y j n e . Od nich, od szybkości dostępu do potrzebnej wiedzy, jej aktualności, adekwatności do rozpoznanych potrzeb, od umiejętności gromadzenia i udostępniania wiedzy, zależy poziom decyzyjności organizacji, jej skuteczność, trwałość sukcesu. Dodajmy tutaj od razu, że problematyki tak określonej nie redukujemy ani nie przeciwstawiamy dziedzinie uprawianej jako zarządzanie wiedzą. Nasze rozwiązania i kierunki poszukiwań opierają się głównie na teorii kultury i wykorzystują dorobek epistemologiczny, metodologiczny częściowo prakseologiczny czy naukoznawczy, podczas gdy zarządzanie wiedzą nakierowane jest bardziej na dorobek myśli ekonomicznej, teorii organizacji, zarządzania itd. Różnice w podejściu dotyczą preferencji tematycznych, czego przykładem jest wybiórczo prezentowana w dalszej części naszych rozważań metodyka syndromiczna.

Wyprzedzając tok naszych rozważań, dopowiedzmy tutaj jasno: w z d e –

c y d o w a n e j w i ę k s z o ś c i o r g a n i z a c j i n i e m a s p e c j a l n y c h z e s p o ł ó w o d p o w i e d z i a l n y c h z a p r o c e s y i n f o r m a c y j n e .

Wobec ich braku organizacje radzą sobie z zadaniami tego typu doraźnie, odczuwając negatywne konsekwencje tego stanu rzeczy. Potrzeby są wprawdzie uświadamiane, ale forma ich zaspokajania dostosowana jest do aktualnie rozpoznanych kompetencji pracowniczych – dokładniej zawodów.

Ważne jest jednak nie tylko to, czy dostrzega się potrzeby informacyjne współczesnych organizacji, ale także sposób, w jaki i n t e r p r e t u j e s i ę p r o c e s k r e o w a n i a ś c i e ż k i k a r i e r y z a w o d o w e j , a więc kogo szuka się na rynku pracy. Istotne jest to dla współczesnego humanisty, z powodów, o których pisałem w kontekście ich przygotowania do pracy w nowoczesnej organizacji.

Modele ścieżek kariery

W polskich realiach kulturowych funkcjonują obecnie obok siebie dwa modele kreowania ścieżek kariery zawodowej[8]:

  • model blokowy
  • model modułowy

Rozróżnienie modelu blokowego i modułowego opiera się na typizacji. Ze względu na obecność praktyki typizacyjnej w sposobie myślenia poznańskiej szkoły metodologicznej nie będę tutaj rozwijał zbędnych – w tym kontekście – uzasadnień walorów jego stosowania. Wspomnę jedynie o tym, iż modele tak utworzone nie istnieją empirycznie, natomiast istniejące przybliżają się bardziej lub mniej do każdego z wyróżnionych.

Model blokowy odpowiada bardziej tradycyjnym wyobrażeniom ścieżki kariery zawodowej. Historycznie związany jest z kreowaniem ścieżki kariery zawodowej w dobie społeczeństwa przedinformacyjnego. W polskich uwarunkowaniach obowiązywał on w okresie sprzed transformacji ustrojowych i nadal zdaje się odgrywać dominującą rolę jako kreator wyobrażeń zawodu.

Model blokowy mentalnie bliski jest wyobrażeniom doradców zawodowych funkcjonujących w tradycyjnej formule, w której zawód wybierało się na całe życie. Wybór poprzedzony był obserwacją predyspozycji badanego i analizą wyników testów, głównie psychologicznych.

Generalnie w modelu tym:

  • czas edukacji jest wyraźnie określony i dotyczy jedynie lub przede wszystkim okresu poprzedzającego aktywność zawodową;
  • czas edukacji zawodowej jest limitowany i sprowadza się do okresu przed aktywnością zawodową;
  • aktywność zawodowa dotyczy jednego zawodu wykonywanego przez całe życie;
  • respektowana jest swoistego rodzaju umowa społeczna, zgodnie z którą zadaniem jednostki jest nauka, a powinnością społeczeństwa jest zapewnienie pracy spełniającemu ten warunek;
  • naturalnym miejscem pracy jest siedziba rozpoznawana jako „swoja”, co w praktyce oznacza miejsce urodzenia, zamieszkania lub jego najbliższe okolice (wszystko w obrębie własnego kraju).

Model blokowy kreował ścieżki kariery zawodowej wielu pokoleń i nadal w polskich uwarunkowaniach społeczno-gospodarczych obecny jest w myśleniu osób wkraczających aktualnie w dorosłe życie.

W naszych uwarunkowaniach mentalnych obserwujemy nadal obecność wielu przekonań potwierdzających ten stan rzeczy. Część z nich tworzy swoistego rodzaju platformę pokoleniowej spójności przekonań, kiedy to dziadkowie, rodzice i wnuki połączeni są wspólnym sądem jakoby ukończenie studiów wyższych, na kierunkach nierokujących zainteresowania rynku pracy, powinno mimo wszystko skutkować zatrudnieniem. Niejako „z automatu”, uruchamianego przez państwo. Jest to model wzmacniający postawy roszczeniowe, gdzie każda forma aktywności podmiotu wiąże się z oczekiwaniami nagrody. Zarówno nauka, jak i praca postrzegane są tutaj w kategoriach swoistego ciągu wzajemnych powinności układających się w ciąg zależności.

Relacje między pracownikiem a pracodawcą obarczone są kontekstem emocjonalnym – pracowniczej wdzięczności wobec pracodawcy, który daje pracę jako pewne dobro a pracownikiem, który dobro to konsumuje i zobowiązany jest moralnie i zwyczajowo do wdzięczności.

Model modułowy jest w swoich założeniach diametralnie różny od blokowego, albowiem przyjmuje się w nim, że:

  • czas edukacji ma swój początek, natomiast aktywność zawodowa procesu tego nie zamyka;
  • czas edukacji zawodowej nie jest krótszy od czasu aktywności za-wodowej;
  • aktywność zawodowa wiąże się z pozyskiwaniem nowych zawodów i specjalności;
  • nie istnieje żadna relacja powinności społecznej wynikającej z faktu pozyskiwania przez jednostkę określonej wiedzy i umiejętności;
  • nie istnieją żadne ograniczenia o charakterze logistycznym przyku-wające mentalnie do miejsca urodzenia, zamieszkania czy miejsca pochodzenia.

Z porównania obu modeli wyłaniają się dwa diametralnie różne podmioty, dwaj diametralnie różni benefi cjenci systemów edukacyjnych. W modelu tradycyjnym – blokowym – jest to podmiot w zasadzie bierny, ograniczający swoją aktywność do wypełnienia powinności uczenia się w określonym czasie. „Ukończenie szkół” wieńczy wysiłek i zamyka powinności młodego człowieka, otwierając jednocześnie okres dorosłego życia upływającego w znacznym stopniu w konwencji „odcinania kuponów” z tego, co zrobiło się w swoim czasie. Stwierdzenie stanu rzeczy: „Jest po wojsku” oznacza, iż dany podmiot rynku pracy zakończył edukację, otrzymał szlify dorosłości i powinien otrzymać zatrudnienie.

Przyjęty tutaj system wartości opiera się na przekonaniu, że edukacja jako taka, a szczególnie ukończenie studiów wyższych, gwarantuje uruchomienie procesu odcinania wspomnianych kuponów w postaci tzw. lekkiej pracy i odpowiednio wysokich zarobków. Zamknięcie okresu nauki jest zarazem otwarciem okresu pracy zawodowej. Praca zawodowa kończy naukę.

Komponent w postaci podmiotu aktywnie i stale kreującego własną ścieżkę kariery zawodowej jest wyróżnikiem modelu modułowego. W model ów wpisana jest określona wiedza oraz umiejętności niezbędne do takiej aktywności. Mieszczą się one w nowocześnie rozumianym doradztwie zawodowym obejmującym elementy samodzielnego monitorowania rynku pracy, a szerzej – umiejętność diagnozowania rzeczywistości społeczno-gospodarczej oraz własnej organizacji, lokalizowania najważniejszych tendencji i prawidłowości oraz dostosowywania do nich własnych umiejętności.

Podmiot modelu modułowego jest rzeczywistym kreatorem swojej przestrzeni zawodowej. Stara się ją kreować zgodnie z potrzebami własnej organizacji, jej strategii, zmieniających się potrzeb rynku oraz własnych możliwości zmieniających się wraz z pozyskiwaniem nowych umiejętności oraz wiedzy.

Odmienność koncepcji kreowania ścieżek kariery zawodowej ma daleko idące konsekwencje ontologiczne. Każda z tych koncepcji przyjmuje milcząco określoną jej diagnozę zawierającą akceptowaną przez kreatora wizję świata.

Model blokowy zakłada o rzeczywistości społeczno-gospodarczej, iż jest:

  • determinowana powolnym tempem zmian;
  • stabilna w zakresie potrzeb rynku pracy;
  • statyczna w modelu edukacji;
  • segmentująca zawodowo rynek pracy;
  • kreowana przez społeczną umowę powinności i zobowiązań.

Wyjaśnienia wymagać może przyjęte tutaj rozumienie rzeczywistości społeczno-gospodarczej jako segmentującej zawodowo rynek pracy. Nawiązuje ono do postrzegania ścieżki kariery zawodowej przez pryzmat li tylko rozpoznawanych profesji. Jest to sposób myślenia bardzo rozpowszechniony w polskich realiach i nadal kreujący znaczne obszary sądów i przekonań wykraczających daleko poza kwestie ścieżek kariery. O niektórych warto tutaj wspomnieć.

Jednym z nich jest przekonanie o kierunkowym zdeterminowaniu zawodowym, wyrażające się w interpretacji odpowiedzi na pytanie o ukończony kierunek studiów. W blokowym przekonaniu pierwotny kierunek studiów determinuje ostatecznie kompetencje zawodowe – na całe życie. Ktoś, kto skończył studia ekonomiczne – jest ekonomistą, fi lologiczne – fi lologiem, a socjologiczne – socjologiem. Jeśli zakłada się statyczny model edukacji i krótką ścieżkę edukacji zawodowej, to konsekwentnie przyjąć należy założenie o kierunkowym zdeterminowaniu zawodowym. Bez większego trudu znaleźć można w prasowych doniesieniach przykłady podobnych przekonań, gdy ktoś dziwi się jak to jest możliwe, że fi lolog jest dyrektorem, a socjolog administratorem. W omawianej konwencji pytanie o kierunek ukończonych studiów jest zarazem pytaniem o zakres posiadanych kompetencji zawodowych.

Tab. 1. Różnice między cechami rzeczywistości społeczno-gospodarczej generowanymi przez ścieżki kariery zawodowej (opr. własne).

Model BLOKOWY – cechy generowanej

rzeczywistości

Model MODUŁOWY – cechy generowanej rzeczywistości
          •     Wolne tempo przemian •     Szybkie tempo przemian
          •    Stabilne potrzeby rynku pracy •     Zmienne potrzeby rynku pracy
          •    Statyczny model edukacji •       Dynamiczny model edukacji
•     Zawodowa segmentacja rynku pracy • Kompetencyjna segmentacja rynku pracy
•     Relacja społecznej powinności: TY uczysz się zawodu – MY dajemy ci pracę •     Relacja rynku pracy: TY masz kompetencje – MY mamy potrzeby wymagające kompetencji

Kontynuacją przekonań z zakresu kierunkowego zdeterminowania zawodowego jest pogląd, zgodnie z którym kompetencje kierunkowe mają walor kompetencji bezwzględnych w obszarach nominalnie im podporządkowanych. I tak chemik jest kompetentny nie tylko do nadzoru procesów technicznych, ale także do kierowania największymi nawet zakładami chemicznymi, lekarz jest najlepszym kandydatem do zarządzania największymi nawet placówkami medycznymi, a piekarz – piekarniczymi.

Zawodowa segmentacja rynku pracy jako ontologiczny generator wyobrażeń rzeczywistości nie radzi sobie z klasyfi kacją nowych specjalności tak długo, aż doczekają się one ofi cjalnej nominacji jako profesja. Ze względów administracyjnych proces ten jest zazwyczaj opóźniony w stosunku do potrzeb społecznych.

Rzeczywistość zakładana przez model modułowy ma zupełnie inne cechy, gdyż determinowana jest:

  • gwałtownymi zmianami, szybkim tempem toczących się proce-sów;
  • dużą dynamiką zmian rynku pracy;
  • dynamicznym, elastycznym modelem edukacji;
  • kompetencyjną segmentacją rynku pracy;
  • rynkowymi relacjami pracodawcy z pracownikiem.

Kompetencyjna segmentacja rynku pracy odnosi się nie do zawodów, ale wiedzy i umiejętności niezbędnych do realizacji określonych zadań. W skrócie określamy je jako kompetencje – nawiązując do intuicji językowych, które wiążą osobę kompetentną z przypisaną jej cechą posiadania wiedzy i umiejętności w określonym zakresie.

Liczne ogłoszenia prasowe donoszące aktualnie o potrzebie zatrudnienia przekonują, że model blokowy trzyma się dzielnie i pytanie o zawód jest stawiane częściej niż pytanie o kompetencje. Równolegle pracodawcy deklarują potrzebę zatrudnienia pracowników o odpowiednich umiejętnościach. W tak zidentyfi kowanym kontekście szczególnie aktualna wydaje się uwaga, iż potrzeby nienazwane nie istnieją, a nazwane wymagają upowszechnienia. Problem ten dotyczy w równej mierze wszystkich graczy rynku pracy, w tym także przyszłych absolwentów uczelni humanistycznych. W dobrze rozumianym interesie środowisk humanistycznych jest aktywne włączenie się w upowszechnienie świadomości modelu modułowego i dostosowanie do niego oferty edukacyjnej.

Humanistyka ukierunkowana

Model modułowy ścieżki kariery zawodowej opiera się na blokach, inaczej – modułach kompetencji – czyli na wiedzy i umiejętnościach, których zakres oraz „głębokość” uzależnione są od aktualnych potrzeb programu realizowanego przez dany podmiot. Mogą nim być studia, współpraca z zespołem, organizacja itd.

Ta k i e p o d e j ś c i e d o a b s o l w e n t a o k r e ś l a m y m i a n e m p o d m i o t o w e g o , a l b o w i e m t o p o d m i o t d z i a ł a j ą c y ś w i a d o m i e k r e u j e w ł a s n e k o m p e t e n c j e , o p i e r a j ą c s i ę n a p r o p o z y c j a c h p r o g r a m o w y c h u c z e l n i o r a z i n n y c h g r a c z y r y n k u u s ł u g e d u k a c y j n y c h , o f e r u j ą c y c h w y b r a n e e l e m e n t y w s p a r c i a p r o f e s j o n a l n e g o . Model modułowy umożliwia równocze-

sną wąską specjalizację, jak i kompetencyjną interdyscyplinarność. Taki model świadomego uczestnika procesu edukacyjnego, samodzielnego kreatora ścieżki edukacyjnej na studiach, a następnie świadomego gracza rynku pracy wymaga stosownej organizacji procesu edukacyjnego w trakcie studiów, jak i po ich zakończeniu. Jest to bowiem model edukacji permanentnej, obejmującej okres aktywności zawodowej, a szerzej – aktywności życiowej. Jako taki bezwzględnie wymaga wsparcia ze strony służb doradztwa zawodowego, które, podobnie zresztą jak cała administracja, musi ewoluować w kierunku wyspecjalizowanych jednostek menedżerskich, consultingowych – ośrodków efektywnego wsparcia ścieżki kariery zawodowej, określonych potrzeb obywatelskich[9] itd.

Z perspektywy modułowego modelu pewien typ kompetencji jawi się jako podstawowy, fundamentalny, decydujący w znacznym stopniu o jakości pozostałych, o szansach oraz przebiegu procesu ich kreowania. Należą do nich przykładowo takie umiejętności, jak:

  • uczenia się, wraz ze wszystkimi technikami optymalizującymi ten proces;
  • tworzenia i przetwarzania treści, wraz z procedurami zapewniającymi ich pertynentny charakter;
  • tworzenia produktów pracy intelektualnej według rozpoznanych, zo-biektywizowanych kryteriów adekwatnych do potrzeb odbiorców;
  • komunikacji, opartej na procesach diagnozowania kodów odbiorców, preferencji asocjacyjności itd.

Przedstawiona lista podstawowych umiejętności absolwenta pełni funkcję jedynie ilustrującą zidentyfi kowany typ kompetencji. Nie będziemy tutaj zagłębiali się w kwestie programowe. Naszym celem jest zwrócenie uwagi na fakt, iż p o s z c z e g ó l n e j e g o e l e m e n t y z ł o ż ą s i ę n a l o g i c z n y b l o k k o m p e t e n c j i p o d w a r u n k i e m z a c h o w a n i a w n i m c i ą g ł o ś c i s p o s o b u m y ś l e n i a . Gwarancja jej zachowania jest zdecydowanie większa w ośrodkach edukacji o stwierdzonej tradycji rozwijania myślenia humanistycznego, określonego – w tym zakresie – intelektualnego dorobku. Generalnie problem sprowadza się do zagwarantowania jednorodności metodologicznej tak różnorodnych obszarów wiedzy, rozpoznawalnej u absolwentów jako sposób myślenia.

Poza systemem wartości, technikami wspierającymi procesy decyzyjne oraz innymi, podlegającymi artykulacji – składnikami elementów sposobu myślenia – są tutaj obszary takie, jak np. klimat intelektualny. Jako walor jest on identyfi kowany przez zainteresowanych, rozpoznawalny przez ich otoczenie, środowisko pracy, gdyż stanowi wspólny mianownik rezultatów pracy intelektualnej absolwentów danego ośrodka, a jednocześnie jest trudny do jednoznacznej artykulacji.

W każdym razie „ h u m a n i s t y k a u k i e r u n k o w a n a ” t r a k t o w a n a j e s t p r z e z n a s m o d u ł o w o . Jest to model bardzo elastyczny. Pozwala on na wariantową kombinację bloków tematycznych, podporządkowanych celom wybranych ścieżek kariery zawodowej. Nieco więcej miejsca poświęcimy m o d u ł o m u k i e r u n k o w a n y m n a p r o c e s y i n f o r m a c y j n e , a l b o w i e m s ą o n e s t o s u n k o w o n a j b l i ż s z e t r a d y c y j n y m s t u d i o m h u m a n i s t y c z n y m , s z c z e g ó l n i e f i l o l o g i c z n y m , h i s t o r y c z n y m c z y k u l t u r o z n a w c z y m .

Procesy informacyjne rozumiemy tutaj szeroko, obejmując nimi czynności dotyczące treści, jakimi posługuje się zespół realizujący założone cele. Szczególnie istotne są przy tym procesy decyzyjne, a więc diagnoza stanu rzeczy – identyfi kacja stanu wiedzy, obszarów niewiedzy, argumentów decyzyjnych itd. Procesy informacyjne podlegają silnej presji w sytuacjach problemowych, wymagających wyboru jednego z możliwych kierunków działania. Dysponowanie treściami adekwatnymi do danej sytuacji problemowej wyznacza – w istotny sposób – charakter i zakres kompetencji informacyjnych[10].

Procesy informacyjne interpretowane są przez wiele dziedzin badawczych, poczynając od językoznawczych, przez ekonomiczne, po informatyczne. Wspominaliśmy wcześniej o odmienności naszego spojrzenia w kontekście zarządzania wiedzą. Ujęcie proponowane tutaj ma interdyscyplinarny charakter. Intelektualnie osadzone jest w teorii kultury Jerzego Kmity i klimacie intelektualnym metodologicznej szkoły poznańskiej. Szkicowa formuła prezentacji umożliwi jedynie zasygnalizowanie wybranych fragmentów tej koncepcji oraz niektórych zapożyczeń intelektualnych i odniesień.

Metodyka syndromiczna

Pytanie o uwarunkowania procesów informacyjnych w działaniach zespołów ludzkich (organizacji) dotyczą m.in. barier mentalnych. Obejmują one p r z e k o –

n a n i a r e s p e k t o w a n e p r z e z d z i a ł a j ą c y z e s p ó ł . Przedmiotem naszego zainteresowania są w pierwszej kolejności te z nich, które pozostają w sprzeczności z celami działającego zespołu ujmowanymi zazwyczaj deklaratywnie, czyli celami akceptowanymi. Ich obecność przejawia się w blokowaniu czynności i działań nakierowanych na efektywną realizację zamierzonego celu.

Na przykładzie wybranych syndromów zilustrujemy typ uwarunkowań, o który nam chodzi oraz sposób podejścia do nich, znamienny dla obszaru refl eksyjności nazywanego przez nas metodyką syndromiczną.

Jednym z fenomenów współczesności jest wyjątkowa n i e f r a s o b l i w o ś ć , z j a k ą t r a k t u j e s i ę w o rg a n i z a c j a c h r e z u l t a t y p r a c y

i n t e l e k t u a l n e j [11]. Chodzi o wyniki intelektualnej aktywności, o różnym poziomie złożoności i czasochłonności, traktowanych niezmiennie jak tzw. produkty jednorazowego użytku. I tak w każdej organizacji wykonuje się codziennie wiele zadań wymagających wyszukania określonych informacji, uzupełnienia jakiegoś obszaru wiedzy, zinterpretowania nowych informacji w kontekście autoryzowanych wcześniej, przygotowania przesłanek do podjęcia określonej decyzji itd. Wszystkie te czynności przebiegają wedle jednakowej procedury: bezpośredniemu zleceniodawcy działań informacyjnych przekazywane są wyniki pracy, a cała reszta – czyli wszystkie produkty cząstkowe, pozwalające na przygotowanie produktu końcowego – ulega zniszczeniu. Traci się je zazwyczaj bezpowrotnie. Nie byłby to większy problem, gdyby nie fakt, że w tej samej organizacji, po jakimś czasie, znów pojawia się to samo czy podobne zadanie i proces rozpoczyna się od początku. Działania tego typu określamy mianem syndromu intelektualnej jednorazówki.

Jednym z warunków optymalizacji działań powtarzalnych jest minimalizacja zasobów przeznaczanych na ich sfi nalizowanie. Jest to wartość deklarowana przez wszystkie organizacje, a często ujmowana w programy oszczędnościowe. Tym zasobem może być czas. Co oznacza oszczędność czasu w omawianym przez nas przypadku? Oznacza to, że np. czas przeznaczony na wykonanie operacji tego samego typu powinien być krótszy w operacjach następujących po pierwszej z nich. I tak przygotowanie produktu fi nalnego w postaci np. raportu o działaniach podejmowanych przez organizację określoną jako konkurencyjną w czasie t2 powinien być krótszy niż w czasie t1. Zbieranie informacji o konkurencyjnej organizacji jest działaniem wymagającym najwięcej czasu w sytuacji wykonywania tego zadania po raz pierwszy. Jeżeli materiały cząstkowe służące do przygotowania raportu końcowego są wykonane w sposób czytelny dla następnego wykonawcy tego samego zadania, odpowiednio przechowane i uporządkowane, to czas wykonania tego samego zadania, jako kolejnego, może być krótszy o 30-70%. Łatwo jest wyliczyć korzyści fi nansowe, organizacyjne i ekonomiczne, blokowane przez owo niefrasobliwe traktowanie cząstkowych rezultatów pracy umysłowej.

Chociaż kalkulacja zdaje się jednoznacznie przemawiać za racjonalną powtarzalnością, to argument minimalizacji zasobów może być pojmowany inaczej, niż to zaprezentowaliśmy. Z krótkiej perspektywy czasowej, doraźnej, kiedy analizuje się n i e c y k l e , lecz t y l k o p o s z c z e g ó l n e c z y n n o ś c i , porównanie czynności przebiegającej według scenariusza syndromu intelektualnej jednorazówki z czynnością nierespektującą go, wypada korzystniej dla tej pierwszej. Korzyścią maksymalnie preferowaną w relacjach zleceniodawcy i zleceniobiorcy interesującego nas produktu jest tylko czas realizacji oraz produkt fi nalny. Można więc powiedzieć, że syndrom intelektualnej jednorazówki – zauważany w traktowaniu produktów pracy intelektualnej, analogicznie do produktów jednorazowego użytku – jest konsekwencją obecności w organi-

zacji i n n e g o s y n d r o m u : „ t u t a j i t e r a z ” – z a u w a ż a l n e g o w i n t e r p r e t o w a n i u p o s z c z e g ó l n y c h d z i a ł a ń w o d e r w a n i u o d c a ł o ś c i d z i a ł a ń o r g a n i z a c j i , a s z c z e g ó l n i e j e j g ł ó w n y c h , s t r a t e g i c z n y c h c e l ó w. C e l e d o r a ź n e ( t u t a j i t e r a z ) w y w i e r a j ą z n a c z n i e s i l n i e j s z ą p r e s j ę n a o c e n ę d z i a ł a l –

n o ś c i b i e ż ą c e j i dlatego poświęcanie dodatkowego czasu na czynności towarzyszące procedurom gwarantującym efektywną powtarzalność oceniane jest gorzej niż w przypadku tych, które powtarzalności takiej nie gwarantują, ale nie zabierają dodatkowo czasu na notowanie, np. własnych uwag do wyszukanego materiału czy zapisywanie go w postaci raportu wyszukiwania, pokazującego ścieżkę szukania, adresy treści itd.

Zarówno bezpośredni wykonawca, jak i zlecający, choć należą do tej samej organizacji, akceptują oszczędnościowy model organizacji, respektują[12] wartości wprost przeciwne, rozpoznając jako korzystne działania, które interpretujemy jako syndromy barier mentalnych, a więc działania niekorzystne dla niej, gdyż generujące nieracjonalną powtarzalność, nazywaną tutaj pętlami zadaniowymi. Oczywiście, taka sytuacja nie jest powszechną normą, ale o tym, czy nią jest, decyduje to, co nazywamy s p o s o b e m m y ś l e n i a z n a m i e n n y m d l a d a n e j o r g a n i z a c j i . Dwie różne organizacje mogą mieć takie same cele tzn. deklarować realizację takich samych wartości, wyrażanych w formie misji czy celów strategicznych, dysponować taką samą wiedzą i działać zasadniczo odmiennie, uzyskiwać diametralnie różne rezultaty. Decyduje o tym znamienny dla tych organizacji sposób myślenia.

O s p o s o b i e m y ś l e n i a , c h a r a k t e r y z u j ą c y m d a n ą o r g a n i z a c j ę , o r z e k a m y n a p o d s t a w i e d z i a ł a ń . D z i a ł a n i a s ą e f e k t e m r e s p e k t o w a n i a o k r e ś l o n y c h p r z e k o n a ń . Respekto-

wanie odróżniamy tutaj od akceptacji. Wyrazem akceptacji będą sformułowane expressis verbis programy, strategie, misje. Natomiast nas interesują przekonania respektowane, stanowiące podstawę działań, których logikę wyczytujemy ze zrealizowanych czynności oraz ich konsekwencji. Przekonania te dotyczą z jednej strony określonych w a r t o ś c i , a z drugiej – w i e d z y o tym, jak owe wartości realizować.

Przyjmujemy ponadto w odniesieniu do działających podmiotów z a ł o ż e n i e o r a c j o n a l n o ś c i [13]. Zakłada ono, że podmiot działający wybiera zawsze rozwiązanie optymalne ze względu na wartości, jakie respektuje i wiedzę, jaką posiada.

Zwróćmy uwagę na rozbieżność między akceptowanym a respektowanym obrazem organizacji. W odpowiedzi na pytanie o to, jak dana organizacja myśli, jej uczestnicy wskazywaliby najchętniej zapewne swoją misję, strategię itd. M e –

t o d y k a s y n d r o m i c z n a o p o w i a d a n a p y t a n i e o t o , j a k i m s p o s o b e m m y ś l e n i a o rg a n i z a c j a p o s ł u g u j e s i ę w p r a k t y c e r e a l i z a c y j n e j , w d z i a ł a n i a c h i c o w o b s z a r a c h s p o s o b u j e j m y ś l e n i a b l o k u j e d e k l a r o w a n e c e l e i powoduje, że roz-

poznawane i de facto realizowane są inne od deklarowanych oraz identyfi kuje przyczyny blokad działania lub wzajemnego wykluczania się celów. Ten konfl ikt aksjologiczny, a często teleologiczny rozpoznawany jest pod różnymi postaciami i różnie nazywany. Zwraca się uwagę – na przykład – na to, że podnoszenie kwalifi kacji nie znajduje przełożenia na lepszą skuteczność działania, utożsamiając wiedzę i wartości, jaką deklarują podmioty działające z praktyką działania, która nie musi ulegać i zazwyczaj nie ulega zmianom „z automatu”, np. wskutek samych szkoleń czy szerzej – podnoszenia kwalifi kacji.

Wspomnieliśmy o przedmiocie zainteresowań metodyki syndromicznej, więc teraz możemy dookreślić, iż składa się ona z dwóch części:

diagnostycznej (audytu syndromicznego), odpowiadającego na pytania o sposób myślenia właściwy danej organizacji, czyli jakie wartości i jaka wiedza składają się na ten względnie trwały układ strukturalny, jakim jest sposób myślenia danej organizacji w danym czasie; strategicznej (strategii syndromicznej), odpowiadającej na pytanie o to jak działać, aby obecne w organizacji bariery mentalne nie mogły zaistnieć w sposób istotny i blokować działania na rzecz akceptowanych celów i wartości.

Wyznacznikami sposobów myślenia organizacji są bariery mentalne. O ich obecności, w istotnej lub nie – skali, w jakiej występują – wnioskujemy na podstawie syndromów barier mentalnych. Bariery mentalne występują praktycznie we wszystkich obszarach działań organizacji: zarządczych, informatycznych, informacyjnych itd. Wspominaliśmy wcześniej o procesach informacyjnych. Im też poświęcamy stosunkowo najwięcej miejsca ze względu na obecność tej problematyki w module ścieżki kariery zawodowej współczesnego humanisty.

Organizacja myśląca

Metodyka syndromiczna rozpoznawana jest też jako controlling syndromiczny czy benchmark mentalny[14]. Tak określane są produkty edukacyjne czy metodyczne nastawione na realizację nieco innych celów. W przypadku controllingu syndromicznego kładzie się szczególny nacisk na te aspekty funkcjonowania organizacji, które przydatne będą w controlingu zarządczym, a więc jest to perspektywa bardzo szeroka. Natomiast w przypadku benchmarku mentalnego zasadniczym celem jest identyfi kacja uwarunkowań tzw. dobrych praktyk, czyli sukcesu. Chodzi bowiem tutaj o identyfi kację warunków, w których wiedza jest skuteczna. Tak więc poznawanie sposobu myślenia organizacji ma różne cele i realizowane jest w odmiennych formach.

W obszarze refl eksyjności akademickiej mówić będziemy o Teorii organizacji myślącej, akcentując rolę sposobu myślenia podmiotów działających, w osiąganiu pożądanych celów. Jest to określenie analogiczne do organizacji uczącej się[15], teorii ograniczeń, itd. Od wskazanych tutaj tym się różni, iż kładzie szczególny nacisk na rolę sposobu myślenia w kreowaniu działań organizacji.

Wspomnieliśmy o dwóch głównych działach Teorii Organizacji Myślącej (TOM): jednym, zorientowanym diagnostycznie, gdzie celem jest ustalenie poziomu obecności syndromów barier mentalnych w działaniach organizacji i drugim – zorientowanym na identyfi kację działań blokujących syndromy o istotnej skali obecności w danej organizacji.

Pierwszy z działów TOM poświęcony jest syndromom barier mentalnych. Syndromy są typami idealnymi o wartościach niewystępujących w rzeczywistości empirycznej. Tak więc stan rzeczy zrelacjonowany w opisie syndromu intelektualnej jednorazówki – zakładający o wszystkich czynnościach informacyjnych, iż respektują one zasadę zachowywania jedynie produktu fi nalnego i traktowania wszystkich produktów cząstkowych na zasadach jednorazówek – ma charakter idealizujący. W realnie funkcjonujących organizacjach respektowanie tej zasady układać się może w relacjach szacunkowo skalowalnych, przy czym wartością graniczną jest ponad 50% obecność takich działań. Mówimy tutaj o wartościach szacunkowych, gdyż specyfi ka materii sugeruje taki model kwantyfi kacji.

Podmiotowe podejście[16] do organizacji oznacza identyfi kację syndromów opartą na aktywnym, merytorycznym udziale w tym procesie uczestników audytowanego zespołu. Stąd obok lakonicznych, instruktażowych charakterystyk poszczególnych syndromów zespół poznaje opisy syndromów w formule możliwie jak najbardziej przystępnej, umożliwiającej samodzielną, prowadzoną tylko pod nadzorem merytorycznym, identyfi kację syndromów. Ta część metodyki syndromicznej określana jest mianem audytu, ale – jak to już zaznaczałem – ma on charakter podmiotowy. Audyt kończy się identyfi kacją istotności poszczególnych syndromów.

Zadaniem strategii syndromicznej jest zaprojektowanie i wdrożenie działań zmniejszających wpływ rozpoznanych syndromów na organizację, a w konsekwencji blokujących ich obecność w jej czynnościach i produktach. Zasadniczym celem strategii syndromicznej jest zmiana sposobu myślenia, a więc respektowanego systemu wartościowania oraz sposobu działania w danej organizacji. Ponieważ syndromy pojawiają się praktycznie we wszystkich dziedzinach, propozycji rozwiązań, technik, metod jest wiele. Są one stosowane równolegle. Ze względu na zakres zastosowań najważniejsze z nich mają formułę rozwiązań horyzontalnych.

Należą tutaj:

  • kodeks etyczny,
  • matryca oceny produktów pracy intelektualnej,
  • kwantyfi kowanie treści,
  • sylabus modułowej ścieżki kariery zawodowej.

K o d e k s e t y c z n y jest z jednej strony hasłem wywoławczym dla problematyki aksjologicznej, wartości, celów, itd., a z drugiej strony stanowi odwołanie do konkretnego przykładu, jakim jest Dekalog rozumu. Waga bloku aksjologicznego jest oczywista, jeśli zważy się fakt, że to przecież wartości są jednym z wyróżników sposobu myślenia. Istotnym wsparciem procesów komunikacyjnych w tym obszarze są nielinearne techniki zapisywania treści, szczególnie w postaci map myśli. Właśnie mapy celów, szczególnie drzewa celów, umożliwiają szybką wirtualizację najbardziej abstrakcyjnych zagadnień takich, jak hierarchia i wzajemne zależności celów działania, relacje sprzeczności czy wzajemnego wsparcia poszczególnych obszarów aksjologicznych.

Problematyka aksjologiczna występuje także w drugim z horyzontalnie wyróżnionych obszarów strategii syndromicznej, czyli m a t r y c y o c e n y p r o d u k t ó w p r a c y i n t e l e k t u a l n e j . Chodzi tu o zamianę wartości na produkty, a problem bierze się stąd głównie, iż produkty pracy intelektualnej nie mają zazwyczaj w organizacjach zobiektywizowanych kryteriów oceny. Prowadzi to do częstych napięć i nieporozumień między wykonawcą a odbiorcą takiego produktu. Operowanie samymi wartościami, bez próby ich odniesień przedmiotowych, uniemożliwia zobiektywizowaną ocenę, ograniczenie uznaniowości i braku transparentności systemów ocennych. Taki stany rzeczy nie jest aprobowany w nowoczesnych zespołach, szczególnie administracji, gdzie uznaniowość i brak transparentności są powszechnie uznawane za zjawiska negatywne.

Próby przedmiotowej artykulacji ocen nie należą do powszechnych. Znacznie łatwiej jest uzyskać korzystne rezultaty w omawianej dziedzinie, jeśli wprowadzeniu nielinearnych technik komunikacji, a szczególnie mapowaniu towarzyszy produktowa ich ocena. Przejrzystość mapy, jako wartość, łatwiej jest produktowo zidentyfi kować jako przestrzenną architekturę słów kluczy i relacji między nimi oraz stworzyć w tym zakresie podstawy dobrej praktyki, gwarantującej przejrzystość tworzonych map, niż robić to na innych produktach, bez przygotowania.

Można bez obawy o nadmierną przesadę skonstatować, że najpowszechniejszym produktem pracy intelektualnej, podlegającym ocenie, jest treść. Problem k w a n t y f i k o w a n i a t r e ś c i [17], a więc porcjowania jej zgodnie z potrzebami komunikacyjnymi i decyzyjnymi odbiorcy, poruszaliśmy już wcześniej, sygnalizując jego znaczenie w dobie społeczeństwa informacyjnego, gdzie produktem fi nalnym znamiennych dla tego społeczeństwa, jest wiedza jako towar. O tym, że treści trzeba jakoś dzielić, porcjować, wie każdy, gdyż każdy otrzymuje jej za dużo albo za mało i to zawsze wtedy, kiedy musi podjąć ważną decyzję. Problemem nie jest przekonywanie kogokolwiek do rezultatu, ale do drogi osiągania go. Zazwyczaj podkreśla się rangę problemu, znaczenie wiedzy adekwatnej do potrzeb odbiorcy i na tym kończy. Aktualne jest poszukiwanie odpowiedzi na pytanie o to, jak to robić, jak uzyskiwać pożądany efekt.

Istotna jest metoda. W koncepcji TOM jest to idea kwantu – porcji wiedzy wybranej ze względu na problem wymagający rozwiązania, a konkretniej – działania. W obszarze wiedzy oznacza to zapotrzebowanie na argumenty decyzyjne, przesłanki na podstawie o które podjęta zostanie decyzja. Transparentność procesu decyzyjności wymaga, aby jej przesłanki były jawne i dostępne. Dopiero w takich warunkach można określić poziom merytorycznej zasadności decyzji, poziom ryzyka, jego zasadność itd.

Kwant jest formą zapisywania treści, ale bardzo szczególną. Łączy w sobie – z jednej strony tradycję tworzenia fi szek, znaną w humanistyce od bardzo dawna i powszechnie stosowaną, a z drugiej ideę matrycy logicznej – w tym sensie, iż jest to tabela ze wzajemnie warunkującymi się polami. Przy czym matryca logiczna służy do sprawdzenia zasadności idei projektu, a tabela kwanta do sprawdzenia zgodności wybranego fragmentu wiedzy z treścią problemu, który należy rozwiązać. W obu przypadkach konieczny jest poziom kompetencji umożliwiający prawidłowe korzystanie z tych narzędzi.

Problematyka kwantów i kwantyfi kowania wprowadza nas w spór o kształt kompetencji identyfi kowanych jako infobrokerskie. Omawiając informacyjne potrzeby współczesnych organizacji, zwróciliśmy uwagę na fakt, że nie dysponują one zasobami wyspecjalizowanymi w procesach informacyjnych. Tę ważką lukę na rynku starają się wypełniać fi rmy infobrokerskie. Ich rola polega na dostarczaniu organizacjom określonych informacji. Bibliotekoznawcy dostrzegają w rozwijaniu infobrokerstwa szansę zaistnienia swoich absolwentów na rynku pracy – w tak rozumianej formule infobrokerstwa[18]. Dostrzegają jednocześnie w koncepcji kształcenia specjalistów, o których tutaj mowa, a więc nie tylko sprawnych wyszukiwaczy, lecz znawców procesów informacyjnych, zbędną konkurencyjność. W opracowywanych przez to środowisko wykazach literaturowych sugestie tutaj prezentowane pomijane są zgodnym milczeniem. Wspominam o tym w kontekście szans współczesnej humanistyki wejścia w nowe obszary aktywności zawodowej i ograniczających je uwarunkowań. Kończąc natomiast ten wątek tematyczny, skonstatuję, że preferowana tutaj formuła infobrokerstwa systemowego wprowadza do organizacji ład informacyjny[19] wraz ze wszystkimi wynikającymi stąd korzyściami, co nie wyklucza możliwości wspierania organizacji doraźnymi produktami usług infobrokerskich[20].

Problematyka kwantów i kwantyfi kowania łączy się z kompetencjami w tym sensie, że s y l a b u s m o d u ł o w e j ś c i e ż k i k a r i e r y z a w o d o w e j współczesnego humanisty, przygotowanego do korzystania z narzędzi takich, jak omawiane wcześniej kwantyfi katory, zawiera w sobie moduł kompetencji informacyjnych. Idea kwantyfi kowania jest jednak na tyle uniwersalna, że umożliwia połączenie dwóch funkcji, które w większości organizacji są oddzielone, generując zbędne koszty. Nawiasem mówiąc jest to jeden z poważniejszych problemów współczesnych organizacji: jak wypełniać funkcję kontrolną, nie tworząc atrap produktów, czego przykładami są tzw. fotografi e dnia czy wszelkie sprawdziany poziomu kompetencji pracowniczych. Nie będziemy tutaj tego wątku rozwijali dokładniej. Ograniczmy się do stwierdzenia, iż poziom kompetencji pracowniczych może być określany poprzez tworzenie kwantów wiedzy. Warunkiem wyjściowym stosowania takich rozwiązań jest obecność sylabusów kompetencji, a więc bardzo dokładnie rozpisanych kompetencji niezbędnych do prawidłowego wykonywania czynności związanych z określonymi działaniami i wartościami.

Nowe perspektywy intelektualności

Szkicowa prezentacja założeń TOM może jedynie zasygnalizować obecność rozwiązań koncepcyjnych inspirowanych teorią kultury Jerzego Kmity w dziedzinach refl eksyjności penetrowanych zazwyczaj ekonomicznie czy informatycznie. Nie pretendując do miana łączącej w sobie wszystkie walory intelektualne, których pozbawione są tamte dziedziny, można ponad wszelką wątpliwość skonstatować walor poznawczy i niewątpliwe walory praktyczne wynikające ze spojrzenia na organizację z pozycji wspomnianej teorii kultury, także w formule TOM.

Nie sposób przy tej okazji przemilczeć licznych przeszkód natury proceduralnej, które wykluczają z praktyki badawczej lub znacznie ograniczają próby interdyscyplinarnych badań. Wszak skutkują one dla ich autorów głównie problemami formalnymi, istotnymi z perspektywy kreowania własnej ścieżki kariery naukowej. Nie chodzi przy tym o deklaratywnie pozytywne nastawienie pojedynczych osób, ale o sposób funkcjonowania nauki jako instytucji. Myślę, że procedury kreowania indywidualnych ścieżek edukacyjnych, a więc rozpowszechnienie modelu modułowego, w naturalny sposób zmieni z czasem również podejście do interdyscyplinarności jako naturalnej ścieżki rozwoju naukowego polskiego badacza.

Fascynacja sposobem intelektualnego pojmowania realności Jerzego Kmity oraz przekonanie o heurystycznych walorach Jego przemyśleń skłaniają dziś do zdroworozsądkowej konstatacji, że skoro narzędzie jest tak sprawne, to należy z niego zwyczajnie korzystać. Łączyć pasję badawczą z innymi ścieżkami kariery zawodowej, skoro nie można zmieścić się tylko w naukowej. Ponadto sposób myślenia jest walorem o funkcjonalności wykraczającej daleko poza czystą akademickość, a korzyści w innych dziedzinach mają swoje znaczenie i wymiar zdolny zrekompensować choćby fragmentarycznie niedoskonałości nauki jako instytucji[21].

Z perspektywy dorobku intelektualnego Profesora Jerzego Kmity, zwłaszcza teorii kultury, szczególnie obiecujące zdają się być – poza kierunkowymi, już utrwalonymi i obecnymi kompetencjami – szanse zaistnienia na rynku pracy kompetencji opartych na wypracowanym w tej teorii sposobie myślenia. Dotyczy to dodatkowych specjalności, analogicznych do szkicowo zarysowanych w niniejszej publikacji. Pozostaję w głębokim przekonaniu o zasadności przedsięwzięć opartych na sposobie myślenia Profesora Jerzego Kmity, sposobie, który nas nie tylko łączy, ale otwiera nowe perspektywy intelektualności, umożliwiając twórczą kontynuację idei w obszarach naszych pasji, zainteresowań i życiowych konieczności.

Remarks Based an a Way of Thinking

b y Ta d e u s z Wo j e w ó d z k i

Abstract

In the interpretation of the actions of communities, teams or organizations – it is crucial, according to the author of this publication, to consider their way of thinking. Referring to Professor Jerzy Kmita’s theory of culture, the way of thinking adopted in the publication is identifi ed based on values and knowledge that are shaped within the frame of the intellectual partnership, as well as being respected and applied in practice. The way of thinking – reproduced on the basis of the actual actions – can signifi cantly deviate from that which is stated, accepted, or articulated as desired. Mental barriers determine this. Their identifi cation is based – in the proposed concept – on an analysis of syndromes. The more signifi cant the share of mental barrier syndromes is for the organization’s way of thinking, the greater the difference between the actual and desired state of affairs.

The competences achieved through academic humanistic education are necessary in the blocking of mental barrier syndromes. From the perspective of the needs of modern organizations, skills in information processes appear to be very useful. The author attributes a special role to the quantifi cation of knowledge.

Refl ections on the mental barrier syndromes are included by the author in The Theory of a thinking organization analogously to The Theory of a learning organization or The Theory of constraints. At the same time he highlights its interdisciplinary character and intellectual pedigree, pointing at the methodological school of Poznan, especially the thoughts of Professor Jerzy Kmita.

[1] Do najbardziej zaczytanych, co jest do dzisiaj świadectwem wielokrotnych, uporczywych i nie zawsze zakończonych powodzeniem, intelektualnych prób zapanowania nad materią, należy w moim księgozbiorze Z metodologicznych problemów interpretacji humanistycznej – praca wydana w 1971 r., ale sądząc po papierowej kondycji, można przypisać jej przedwojenne pochodzenie.

[2] T. Wojewódzki, Regionalistyka jako nauka praktyczna, „Studia Filozofi czne”, 1974, nr 7.

[3] Przykładowe publikacje z zakresu tej tematyki mego autorstwa: O dwóch typach integracji nauki, „Studia Filozofi czne”, 1976, nr 2; O naukach praktycznych, „Studia Socjologiczne”, 1976, nr 1; Założenia idealizacyjne w naukach medycznych, „Zagadnienia Naukoznawstwa”, 1988, nr 1; A. Pawlak, T. Wojewódzki, Methodological and Historical Aspects of the Development of the Technical Sciences, “Science of Science”, 1985, nr 3-4, s. 144-159.

[4] T. Wojewódzki, Twierdzenia optymalizacyjne w naukach społecznych, „Prakseologia”, 1986, nr 1-2.

[5] A. Gontarz, Fiszki w urzędzie [http://www.publicstandard.pl/artykuly/46973/Fiszki.w.urzedzie.html cyt. 2011-04-30]

[6] Wielkie wrażenie wywarł na mnie tekst prof. Anny Pałubickiej: Wiedza i nauka ekonomiczna a światowy kryzys fi nansowy. Filozofi czne spojrzenie na kryzys, „Filo-Sofi ja”, 2008, nr 8, s. 97-104.

[7] Z opinią tą współbrzmi trafna konstatacja A. Pałubickiej: „Rzucającą się cechą późnej nowoczesności, z punktu widzenia fi lozofi i humanistyki, jest dający się zaobserwować niesłychany przyrost ilościowy wiedzy operacyjnej i jej powszechna aprobata oraz wręcz stagnacja w zakresie rozwoju myślenia teoretycznego i społeczne jego lekceważenie” (A. Pałubicka, Wiedza i nauka ekonomiczna a światowy kryzys fi nansowy. Filozofi czne spojrzenie na kryzys, „Filo-Sofi ja”, 2008, nr 8, s. 101.)

[8] T. Wojewódzki, Kultura projektowa organizacji – pochodna procesów integracyjnych z UE, w: „Studia i Badania Naukowe. Europeistyka”, Ateneum – Szkoła Wyższa w Gdańsku, rok I, nr 1/2006, s. 153-173.

[9] Ciekawa jest koncepcja omówiona w Programie Rozwoju Instytucjonalnego. Program dostępny jest na stronach MSWiA, po wpisaniu PRI. Wspominam tutaj o nim ze względu na jedną z najpełniejszych artykulacji nowoczesnej organizacji (administracji), jaką miałem okazję dokładniej przestudiować.

[10] T. Wojewódzki, Zarządzanie wiedzą w administracji publicznej, w: Społeczeństwo informacyjne 2005, Katowice 2005, s. 141-157.

[11] T. Wojewódzki, Infobrokerstwo jako nowa płaszczyzna wsparcia administracji publicznej, w: Społeczeństwo informacyjne 2005, Katowice 2005, s. 161-173.

[12] Lektura utwierdziła mnie w przekonaniu, iż moja koncepcja Teorii Organizacji Myślącej, opierająca się na odróżnieniu wartości i wiedzy respektowanych od akceptowanych, jest kontynuacją przemyśleń J. Kmity zamieszczonych m.in. w: J. Kmita, Późny wnuk fi lozofi i. Wprowadzenie do kulturoznawstwa, Bogucki Wydawnictwo Naukowe, Poznań 2007.

[13] Ibidem, s. 74 i n.

[14] Por.: http://www.crm.com.pl/page.content.pl.2.html cyt. dnia 2011-04-28

[15] Por.: P.M. Senge, Piąta dyscyplina. Teoria i praktyka organizacji uczących się, Ofi cyna Ekonomiczna, Kraków 2006.

[16] Podmiotowość produktów obok interdyscyplinarności, brzytwy Ockhama, założeniu o racjonalności zachowań ludzkich należy do fundamentalnych założeń TOM.

[17] T. Wojewódzki, Kultura projektowa organizacji.

[18] Por.: http://www.infobrokerstwo.pl/

[19] Nawiązuję tutaj do koncepcji J. Oleńskiego obszernie zaprezentowanej w pracy pt. Infrastruktura informacyjna państwa w globalnej gospodarce, Warszawa 2006.

[20] T. Wojewódzki, Zarządzanie treścią jako wyznacznik kultury projektowej nowoczesnej organizacji, w: L.W. Zacher (red.), Zarządzanie problemami w nowoczesnej organizacji, Warszawa 2007, s. 109-195.

[21] Por. http://www.crm.com.pl/page.content.pl.12.htmlelektr. 2011-05-02

Przewijanie do góry